O systemie Isofix głośno zrobiło się w roku 1991, a więc właśnie wtedy, gdy został on dopracowany i można było przedstawić go producentom samochodów, a w konsekwencji również ich przyszłym właścicielom.
Osoby, które zastanawiały się nad bezpieczeństwem dzieci wożonych w fotelikach samochodowych od samego początku wiązały zresztą duże nadzieje z Isofixem, mocowanie fotelika przy wykorzystaniu tradycyjnych pasów bezpieczeństwa słusznie uważano bowiem za dość niestabilne, a przez to bardzo niebezpieczne. O niebezpieczeństwie nie można było na szczęście mówić wówczas, gdy w grę wchodził Isofix. System charakteryzował się bowiem niezawodnością i stabilnością. Kolejne testy potwierdzały, że jego autorzy wiedzieli, co robili proponując takie, a nie inne rozwiązanie. Trudno dziwić się więc, że Isofix doczekał się w końcu formalnego uznania dla swoich zalet. Dziś zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w państwach wchodzących w skład Unii Europejskiej producenci samochodów osobowych muszą montować ten system w nowych pojazdach, choć nikt oczywiście nie zabrania im pewnych eksperymentów, które mogą dodatkowo go wzmocnić, poprawić wydajność i sprawić, że podróż małych pasażerów będzie jeszcze bezpieczniejsza.
Ten system naprawdę zrewolucjonizował świat. Dzięki niemu montowanie fotelików stało się czystą przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem dla rodziców.
A jednocześnie kiedyś był taki top, jest stosowany do dziś, ale przydałby się jakiś nowszy i lepszy system do tych celów. Bo ten iso jest fajny, ale budzi zastrzeżenia